Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szpital. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szpital. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 maja 2014

Swiat sie kreci .....


czyli o tym jak szybko, to co mialo byc romantyczne stalo sie ..... dramatyczne.

W miniona sobote przygotowalismy proszona kolacje dla naszego dobrego znajomego, ktory po wielu latach singlowania i zycia na dochodne postanowil zamieszkac wspolnie ze swoja towarzyszka przyszlego zycia.
Zapowiadal sie bardzo mily i ciekawy wieczor w romantycznym wystroju, z dobrym jedzonkiem i starannie dobranymi trunkami

Goscie przybyli zgodnie z harmonogramem i po milym powitaniu zasiedlismy do stolu.
Przystawke spalaszowalismy dosc szybko, bo byla, zreszta jak zwykle wysmienita, zapijajac ja jeszcze bardziej wysmienitym winkiem, ktorego walory smakowe chwalilam glosno.
Moja triade na temat winka przerwal nagle Slubny mowiac ...... to wino jest dziwnie bardzo mocne, bo uderzylo mi bardzo do glowy i .... caly swiat sie kreci.
W pierwszej chwili myslalam, ze jak zwykle zartuje sobie ze mnie, ale gdy zobczylam na jego twarzy perlacy sie pot, ogarnelo mnie przerazenie.
Slubny, sam dosc przerazony probowal uspokoic nasz niepokoj, mowiac ze to zaraz przejdzie i na chwile polozy sie kanapie. Do kanapy o wlasnych silach niestety nie dotarl, bo nogi odmowily posluszenstwa i poruszal sie tak jakby wypil nie pol kieliszka ... a pol beczki. I na dodatek pojawily sie torsje.

Nie pozostalo nic innego jak wezwac posilki. Pierworodny zjawil sie "w sekundzie" i zaraz po nim pojawila sie ...... "pling pling taksowka", jak to mowi Slubny.

Dwoch budzacych zaufanie ratownikow medycznych szybko ocenilo sytuacje i .... wyruszylismy do szpitala.

Piorytet musial byc wysoki, bo na oddziale ratownictwa medycznego otoczono nas natychmiastowa opieka.
Badanie za badaniem, wszystko w ekspresowym tempie, wykulczylo na szczescie to czego obawialismy sie najbardziej, czyli udar.

W srodku nocy ulozyli Slubnego na oddziale intensywnej terapi, aby miec na niego baczne oko, a nas wyslano do domu na zasluzony odpoczynek.

"Karuzela" przestala sie krecic, nowe badania, nowe proby ponownie wykluczyly "zlo" i przemily Pan ordynator wypisal Slubnego do domu z zapewniem, ze tak calkiem pusto ;-)) w jego glowie nie jest, co potwierdzil tomograf i nawet moze wystawic na ta okazje pisemne orzeczenie. Przy okazji zapytal mnie ... co to bylo za winko, ktore tak szybko uderza do glowy;-))

Emocje opadly, nerwy troche spokojniejsze i teraz musze powiedziec, ze ci co narzekaja na szwedzka sluzbe zdrowia, narzekaja bez podstaw. Po weekendowym doswiadczeniu nigdy, przenigdy nie uwierze w te narzekania, bo jak tylko jest najmniejsze podejrzenie o "powazna chorobe" to wszystko dziala .... jak w szwajcarskim zegarku .... i nawet znalazl sie czas na zart, usmiech i dobre slowo.
Serdeczne dzieki!!!


sobota, 20 lutego 2010

Jestem..... wiec zyje!

A juz myslalm, ze to koniec....... no moze troszke przesadzilam, ale moje samopoczucie bylo tak potworne i pogarszalo sie tak starsznie szybko, ze napedzilam troche strachu mojemu pocziwemu mezowi, dzieciom i  innym bliskim ... a nawet lekarzom.
A wszystko zaczelo sie tak niewinnie, zmeczenie i chrypka polaczona z lekkim bolem gardla. Uwazalam, ze to szybko przejdzie i jak zwykle nie chcialam nawet slyszec o zwolnieniu i wizycie u lekarza. Bo ja, moi drodzy, mam awersje do lekarzy - sorry kochani bliscy, ktorych w tym momencie urazilam - mam na mysli naturalnie profesje lekarza i nic wiecej!!!
Maz jednak, myslacy troszke trzezwiej nie dal za wygrana i wydzwanial po lekarzach, aby zamowic czas wizyty dla mnie. Musial sprawiac wrazenie bardzo przerazonego, bo bardzo szybko dostal termin wizyty  bo.... za 20 min. najpierw w labotarorium i zaraz po tym u lekarza. W przychodni lekarz wysluchal mnie, a poniewaz szybka proba infekcyjna nie wskazywala na bakterie,  zapisal jakies wykrztusne lekarsto i wypisal skierowanie do laboratorium na cala mase roznych badan na nastepny dzien.
Nastepnego dnia rano porobilam wszystkie badania i teraz trzeba bylo czekac na wyniki..... az do piatku.... tylko, ze glos zanikal coraz bardziej, a i oddech sprawial coraz wiecej problemow. Przesiedzialam wieczor i cala noc lapiac powietrze jak karpik w oczekiwaniu na "wigilje".
Cieszylam sie, ze to nawet dobrze, ze czas wizyty byl dosc wczesny, bo moj niedotleniony organizm nie czul sie najlepiej.
Pan doktor jak mnie zobaczyl, a wlasciwie uslyszal zlapal za telefon i zadzwonil do szpitala  na oddzial laryngologiczny z prosba o pomoc. W szpitalu usadzili mnie na "fotelu tortur" i poddali moja obolala krtan na badania, ktore zareczam nie nalezaly do zbyt przyjemnych ..... na szczescie jednak wykluczyly wszystkie "czarne mysli" i podejrzenia.
Zalecono calkowite milczenie .......... wyobrazacie sobie szczesliwa mine mojego meza - wreszcie cisza w domu !!! ... i bardzo silna penicyline.
Podobno za kilka dni ....... bede zdrowa!  No i na to licze ..... bo bardzo wzielam sobie do serca slowa Igi Cembrzynskiej ....
ze po szesdziestce ... dopiero Wam pokaze!!!

czwartek, 3 grudnia 2009

Serduszko puka w rytmie cha cha......

Nie moje ....ale mojego meza. Wykryto ten rytm poczas rutynowej kontroli...dobrze ze mamy lekarzy, ktorzy od czasu do czasu wzywaja swoich pacjentow na kontrole. Moj maz nawet nie odczul tego jako niedogodnosci, zapewne wina za przyspieszone bicie serca obarczal te wszystkie ladne, mlode dziewczyny, ktore spotykal na swojej drodze. Lekarze postanowili jednak doprowadzic jego srducho do normalnego rytmu ........ aby mogl spokojnie patrzec na te slicznotki jeszcze wiele, wiele lat.
Po kilku tygodniowych przygotowaniach ... dokonano dzisiaj zabiegu kardiowersji elektrycznej i teraz serduszko bije .......w rytmie slow-foxa !!!- w tej najpowolniejszej formie.
Naturalnie jako dbajaca zona towarzyszylam mu czasie pobytu w szpitalu - okolo 8 godzin. Czas samego zabiegu wykorzystalam na bardzo dlugi spacer w okolicy szpitala - i poniewaz nie rozstaje sie z aparatem fotograficznym - zrobilam kilka zdjec, aby pokazac Wam nasze piekne miasto.
Budynek na zdjeciach to zalazek naszego uniwerstytetu ..... czyli jak to zwykle bywalo-dawne seminarium nauczycielskie. Obecnie siedziba archiwum wojewodzkiego.Wysadzona jarzebinami aleja wzdluz zatoki jez. Wenerskiego w dzielnicy Marieberg.
"Biale miasto" - dzielnica polozona na polwyspie - na jez. Wenerskim.