Stalam wlasnie przy piecu i w pospiechu, po powrocie z pracy, robilam obiad, kiedy uslyszalam jak moj maz rozmawial z naszym synem przez telefon. Uslyszalam czesc rozmowy, w ktorej nasz syn powiedzial, ze jedzie do przedszkola po dzieci, a potem do domu i bedzie gotowal obiad. Poniewaz moje gotowanie jest nadal wyliczone na 4-6 osob, szybko zaproponowalam, ze jesli ma ochote moze do nas przyjechac. Odpowiedz ???? - chyba tego nie trzeba komentowac. W pospiechu "dorobilam" jeszcze jedno danie - danie, ktore moje kochane wnusieta wprost uwielbiaja - nalesniki!!!
Najedzeni i zadowoleni..... wszyscy zajeli sie tym co w tej chwili uznali - za stosowne : "baba" za sprzatanie "po obiadowe", dziadzia i pappa za montowanie na dachu samochodu "skrzynki na narty" (zostalo juz tylko 10 dni do wyjazdu).
A wnusieta ? - one tez wybraly to co lubia najbardziej - najpierw lody na deser, a natepnie :
Julia "umoscila" sobie legowisko na kanapie i zajela sie ogladaniem telewizji.
"Zajecia audiowizualne" byly zawsze najwiekszym hobby Juli.
Bianca - ona - ma bardziej "przyziemne" zainteresowania i pasje. Jest w okresie "mamowania" - karmi, przewija, wyciera "kupki" i pociesza ..........a wczoraj byla nawet "w stanie blogoslawionym". Dumnie pokazywala brzuszek i mowila biebis.............


