Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmiana generacji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmiana generacji. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 marca 2010

Zmiana generacji..............

......... i sposobu myslenia.
Przez kilka dni nasze osiedle "zaludnilo sie" troszeczke i rozbrzmiewalo glosami bawiacych sie dzieci .......i nagle wszystko znow ucichlo. Prosta sprawa: w ubieglym tygodniu  nasze wojewodztwo mialo ferie zimowe, a od poniedzialku wszystko wrocilo do normalnego trybu.
Ale to nie o feriach zimowych ja mialam dzisiaj napisac .......... lecz o zwyczajach i sposobie myslenia w wyborze swojego miejsca zamieszkania. 
Dokladnie 30 lat temu jako mloda rozwijajaca sie rodzinka stanelismy przed problemem wyboru miejsca zamieszkania. Toczylismy bardzo burzliwe dyskusje, jezdzilismy - ogladalismy. Majac w "naszych plecakach" rozne doswiadczenia na tym polu i rozna mentalnosc nie latwo bylo osiagnac kompromis. Dla mojego meza byl to juz 3 z kolei "dom", dla mnie pierwszy - bo mieszkanie, w ktorym wowczas mieszkalismy traktowalismy od poczatku jako przejsciowe. Kryteria mojego meza -   obojetnie jaki stary ale ma byc "zdrowy", wygodny i funkcjonalny, nie za duzy, nie za drogi, zaspakajajacy nasze obecne potrzeby.
Moje natomiast :  "nie macany" (jak to mowi moja synowa), polozony blisko lasu ale.... zarazem przedszkola i szkoly, blisko do sklepu.......... i ma nam sluzyc cale zycie w mysl zasady - moj dom... moja twierdza!!!
Po przeczytaniu wczorajszego posta - zrozumieliscie, ze w Naszym Imperium - to kobieta zagarnela wszystkie odpowiedzialne i decydujace "ministerstwa" - wiec rezultat byl oczywisty.............
... kupilismy : nie za duzy.... nowy dom na budujacym sie nowym osiedlu willowym, polozonym "pod lasem".
Po przeprowadzce odkrylismy ... ze nasi wszyscy sasiedzi .... to ludzie w naszym wieku z jednym lub dwojka dzieci i co najwazniejsze z podobnym spojrzeniem na swiat.
Zylo sie nam spokojnie i towarzysko - tak po szwedzku lagom : wszyscy w zgodzie i przyjazni, ale i z dystansem i uszanowaniem "osobistych rewirow". Od czasu do czasu organizowalismy wspolne przyjecia i spotkania i ....podgladalismy sie wzajemnie jak ..."dostojniejemy". Dzieciaki dorastaly w atmosferze jaka panuje wsrod rodzenstwa : milosci i nienawisci, konfliktow przenoszonych z piaskownicy do szkoly i odwrotnie. Plac zabaw: piaskownica i hustawki byly zreszta miejscem, ktore zawsze tetnilo zyciem i odglosy bawiacych sie dzieci a pozniej nastolatkow slychac bylo do poznych godzin wieczornych.
.....nagle wszystko ucichlo ... nasze dzieciaki dorosly - i jedno za drugim - wyprowadzaly sie do miejsca, gdzie odleglosci od dyskoteki do dyskoteki wynosily tylko kilkanascie metrow, gdzie pub sasiaduje z pubem. W czasie odwiedzin swoich "dostojniejacych" rodzicow wyrazaly pogardliwe opinie o "tej wielkiej dziurze" i nie mogli zrozumiec .... jak mozna tutaj zyc!!!
 Byc moze te wszystkie opinie zawazyly w jakis sposob na decyzji rodzicow o sprzedazy domu i przeprowadzce do miejsca : gdzie nie trzeba dbac o ogrod, nie trzeba matrwic sie o odsniezanie, o remonty domow, nie trzeba jechac samochodem do sklepu  aby kupic litr mleka itd.
Jestesmy - ja i moj maz - jednymi z nielicznych tych "pierwszych osiedlencow" na naszej ulicy.
A co dzieje sie z naszymi domami ............ sprzedaja sie jak "swieze buleczki" - bo osiedle jest bardzo atrakcyjne ..... a na kazdy ogloszony do sprzedazy dom zglasza sie kilku a nawet kilkunastu chetnych i w drodze licytacji winduja ceny do gory!!!
Jesli jestescie ciekawi, kto teraz kupuje nasze domy ? ............... to odpowiedz jest bardzo prosta:
to nasze dorosle juz dzieci i ich przyjaciele, ktorzy chca zapewnic swoim dzieciom szczesliwe dziecinstwo ... w idealnym srodowisku!
PS.
Wrocil wlasnie ze sklepu moj maz ze swiezymi tulipanami i slowami......... sa osoby na swiecie, ktore powinny dostawac kwiaty kazdego dnia! ................ ladnie powiedziane? ......
ale spoko ... ja go znam.... to proba "lapowki"  aby odwiesc mnie od zamiaru  sprzedazy... naszej twierdzy!!!