...........zjawisko ktore mialo miejsce wczoraj wieczorem i na ktore czekalam kilka dni. Zafacynowana ksiezycem .....( i przyznam ze nawet "ulegajaca jego wplywom") czekalam na cos wielkiego.
A tu nic......
Fakt, ze ksiezyc przyblizyl sie do Staruszki Ziemi az o 43 423 km wlasciwie przeszedl niezauwazony.
Nie spelnily sie (na szczescie!) przepowiednie prorokow o koncu swiata, o sadzie ostatecznym i kataklizmach, ktore miely nawiedzic Ziemie. A moze atronomowie zle wyliczyli date? Moze pomylili sie o tydzien ...... patrzac na kataklizmy, ktore dotknely Japonie?
Wyszlam na taras aby ogladnac to historyczne zjawisko i poczulam sie jak w swiecie impresjonistow.
Niebo wygladalo jakby namalowane bylo przez Van Gogha czy Claude Moneta...................
... a ksiezyc jak ksiezyc, wcale nie taki super! No moze poswiata troszke bardziej fioletowa.....
No coz ... pozostaje tylko czekac na nastepna okazje, ktora bedzie miala miejsce 14 listopada 2016 roku.... i wtedy ksiezyc bedzie jeszcze blizej - az cale 66 km blizej niz wczorajszego wieczoru.


