..... "sypnely" lapponskie brzozki!!! W tym roku wszystko opoznione w moim raju o co najmniej dwa tygodnie..... brzozy tez. Planujac pobyt spodziewalam sie ze nie bede musiala zmagac sie z pylkami, na ktore jestem uczulona, a tu d...a blada. Oczy pieka, swedza, ropieja i sa czerwone jak u krolika. Nie moge siedziec przy kompie dluzej niz 5 - 10 min...... i o zgrozo.... nie moge czytac!!!
Od wczoraj ponownie musialam rozpoczac kuracje .... i juz czuje, ze zaczyna skutkowac....
To dwutygodniowe opoznienie sprawilo, ze moroszka - nasze lapponskie zloto, nie zdazyla jeszcze dojrzec, a na bagnach pojawily sie juz cale rzesze zbieraczy. Spotkalam wczoraj kilku zawiedzionych rodakow, ktorzy napewno nie osiagna spodziewanych zarobkow. Szkoda mi ich bardzo.... i mam nadzieje, ze sloneczko bedzie swiecilo przez caly czas na moroszkowe "guguly"... ktore dojrzeja szybciej, tak jak w "moim przydomowym ogrodeczku".....
"xxxxxxxxxxx" ...... i tu padla cala masa niecenzurowanych slow!!!! ..... bo wlasnie w tym momencie zamiast pieknego sloneczka niebo zrobilo sie olowiowo-szare i rozpetala sie straszliwa burza......