Kiedy popatrzylam na te nieszczesne sloiczki - zrobilo mi sie przykro -pomyslam jeszcze raz dam im szanse. Znow do sklepu po zakup buteleczek z pektynami i znow te same procedury, z gotowaniem, zmywaniem , rozlewaniem i ........ oczekiwaniem.
Sukces !!!!!! Udalo sie.
Tak wiec moi kochani, jesli kiedys w naszym domu zostaniecie ugoszczeni galaretka z czerwonej porzeczki - obiecajcie , ze bedziecie ja jedli z namaszczeniem. Biorac pod uwage : ceny wszystkich skladnikow, wlozona energie - zarowno elektyczna jak i ta ludzka, czas , koszty samochodu i benzyny no i te tysiace przeklenstw - jest to NAJDROZSZA GALARETKA SWIATA
....... ale wlasnorecznie zrobiona i na dodatek bardzo smaczna.
Caluski dla Was wszystkich.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą galaretka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą galaretka. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 27 lipca 2009
niedziela, 26 lipca 2009
" Rozlewisko"
Zainspirowana zawzietoscia Gosi (czytadlo naturalnie juz zaliczylam) w robieniu przetworow na zime wyszlam na "moje rozlewisko" -( niestety pada codziennie od dwoch tygodni) i zebralam czerwona porzeczke z silnym postanowieniem zrobienia galaretki na zime. Niestety nie wzielam pod uwage, ze owoce zostaly "narazone" nad nadmiar wody i zawartosc pektyn w nich jest duzo mniejsza niz normalnie. Czekalam dobe - bo moze sie "zetnie" - lecz niestety nic z tego. " Wiec od nowa Polska Ludowa" - wszystko do gara - ponowne gotowanie z dodatkiem pektyn i wiekszej ilosci cukru, mycie sloiczkow i nakretek -25 szt, wycieranie , ponowne napelnianie sloiczkow....
i oczekiwanie nastepna dobe - az sie zetenie. Z przykroscia musze stwierdzic, ze inspracja "rozlewiskiem" udzielila sie rowniez mojej galaretce - bo po wyjeciu ze sloiczka rozlewa sie cudownie.
Moral - nie ma galaretki i "przepadlo" troche tego tak cennego czasu. Na drugi raz nie bede tak bardzo ambitna, galaretke kupie w sklepie, a czas poswiece na czytanie- moze nowa inspiracja???
Pozdrowionka
i oczekiwanie nastepna dobe - az sie zetenie. Z przykroscia musze stwierdzic, ze inspracja "rozlewiskiem" udzielila sie rowniez mojej galaretce - bo po wyjeciu ze sloiczka rozlewa sie cudownie.
Moral - nie ma galaretki i "przepadlo" troche tego tak cennego czasu. Na drugi raz nie bede tak bardzo ambitna, galaretke kupie w sklepie, a czas poswiece na czytanie- moze nowa inspiracja???
Pozdrowionka
Subskrybuj:
Posty (Atom)