Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brzydkie slowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brzydkie slowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 października 2010

Brzydkie slowa....... ktore brzmia cudowanie.............

...... kiedy wydobywaja sie ust 2,5 latka!!!


W sobotnie popoludnie odwiedzil nas nasz syn ze swoimi pociechami  -  naszymi ukochanymi wnusietami. 
Kazdy, kto mial do czynienia z 2 "aniolkami w wieku przedszkolnym" wie, ze dostarczaja one niesamowicie duzo uciechy, ale pochlaniaja bardzo duzo energii.
Po 2 godzinnej intensywnej zabawie  dziadek stwierdzil, ze w telewizji rozpoczyna sie bardzo dobry program przyrodniczo-naukowy, o dzikich zakatkach Rosji, ktory musi obowiazkowo obejrzec. Udal sie wiec do "swojego krolestwa", wlaczyl telewizor i przyjal pozycje lezaca na swoim "legowisku". Julia (5,5 latka) milosniczka zwierzat i przyrody szybko podazyla za dziadkiem i ulozyla sie u jego boku.
Ja probowalam zajac Biance(2,5) malowaniem......................i nagle w domu zapanowala cisza, ale tylko 5 minut. 
Mlodsza siostra musi zawsze robic to samo... co robi jej starsza siostra.
Na nic nie zdaly sie tlumaczenia, ze jest drugi telewizor w innym pokoju i mozemy razem ogladnac bajke.
To samo co duza siostra - padla odpowiedz.
Ulozylismy sie we 4 na "legowisku" przed telewizorem....  Bianca zajela dosc niefortunne miejsce miedzy "baba i dziadem", co utrudnialo jej widok.
Moscila sie, krecila, podskakiwala calym cialem i nagle .......... buuuuuumm, uderzyla glowa o porecz "legowiska".
I wtedy z jej usteczek padly te piekne slowa......
fy faaaaaaaannnn!!!
(Fy fan to najgorsze szwedzkie przeklenstwo , ale o tym za chwile )


Trudno mi bylo opanowac smiech. Dziadek natomiast zapatrzony w telewizor i na dodatek "pol gluchy" nawet nie zwrocil uwagi na te piekne slowa. Zareagowal natomiast na moj smiech i zaczal sie dopytywac o co chodzi. W pokoju pojawil sie rowniez tatus pociech, ktory siedzac przed komputerem w innym pokoju uslyszal wypowiedz swojego "malenstwa".
Staralam sie uzywajac kryptycznych slow jak np."podwojne F" wyjasnic dziadkowi co takiego powiedziala Bianeczka. Dziadek niestety "nie zakumal"...... i wtedy nasza kochana wnusia, z czarujacym blyskiem w oczach poinformowala dziadka ...... ja powiedzialam fy faaaaaaaaann!


A teraz troszke o szwedzkich przeklenstwach  : fy fan (o lucuferze!) - to szwedzkie najgorsze przeklenstwo.
Szwedzkie przeklenstwa, w przeciwienstwie do naszych rodzimych polskich maja geneze - religijna. 
Maja odniesienie do: piekla, szatana, diabla, lucyfera itd. - co zreszta jest calkiem zrozumiale biorac pod uwage lutheranskie zasady.
Nasze polskie, a wlasciwie slowianskie oraz amerykanskie zwiazane sa natomiast z "matka natura", organami i sposobami potrzebnymi do powstania nowego zycia.


To moze tez w pewnym sensie tlumaczy, dlaczego polacy dla ktorych "diabel wcale nie  taki straszny" tak frekwentnie uzywaja szwedzkich przeklenstw.


Te nasze rodzime, ktorych (nawet jako dzieci) uzywalismy i uzywamy - dla szwedow wcale nie sa przeklenstwami. Sa wulgaryzmami, wyzwiskami i obelgami albo poprostu dopuszczalnymi nazwami pewnych organow lub czynnosci.


Staram sie zawsze tlumaczyc: ze znac slowa to nie wszystko ..... trzeba jeszcze miec kompetencje kulturowe, aby wiedziec jak i kiedy je zastosowac, 
ale teraz zastanawiam sie, kiedy i gdzie ta nasza mala Bianusia zdobyla znajomosc tych slow i kompetencje kulturowe???