Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historia z moralem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historia z moralem. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 stycznia 2012

Retoryczne pytanie......

zadalam wczoraj slubnemu po powrocie do domu.
I choc bylam calkiem swiadoma, ze odpowiedz bedzie oczywista ..... pytanie to musialam jednak zdac.
Brzmialo ono tak :
.... czy istnieje jakas granica wieku, po przekroczeniu ktorej mozemy czuc się  pewni ze nasz partner zyciowy juz nas nie opusci?
Naturalnie nie mialam na mysli "przeprowadzki do krainy wiecznosci" .... ale do innej "nowo pokochanej osoby".
Odpowiedz ..... oczywiscie......... nie!!!
Zaraz po tej krotkiej i konkretnej odpowiedzi zaciekawiony slubny zapytal ..... a dlaczego zadalas to pytanie?
Opowiedzialam mu to co mnie - no wlasciwie nie mnie bezposrednio - spotkalo.
Wpadlam na chwilke w konkretnej sprawie do jednego z naszych znajomych. Wiedzial, ze mialam go  odwiedzic więc nie bylo zadnego zaskoczenia, jednak szybko zauwazylam, ze nie jest zbytnio zainteresowany rozmowa ze mna. Zdziwiona, bo zachowanie znajomego odbiegalo "od normy" ostroznie zapytalam, czy wydarzylo się  cos waznego i niespodziewanego. Widzialam jego wielkie zaklopotanie i stres. Po chwili zaczal mowic o nawale pracy, o pakowaniu, o przeprowadzce. Nie moglam pojac o czym mowi ..... i zapytalam dlaczego ma się  pakowac i przeprowadzac tak nagle, bo nie wspominal nic o tym w ubieglym tygodniu.
Spojrzal na mnie zdziwiony i powiedzial .... ja się  nigdzie nie wyprowadzam .... to moja mama się wyprowadza..... do mniejszego i tanszego mieszkania.
Czyzby stalo się  cos zlego z twoim ojczymem.... zapytalam ostroznie, bo ojczym juz nie pierwszej mlodosci i za kilka miesięcy konczy 90 lat.
A stalo się , stalo..... tylko nie wiem czy to cos zlego. Wyprowadzial się  od mamy .... do swojej nowej milosci, ktora poznal dwa miesiace temu na spotkaniu emerytow, powiedzial z przekasem w glosie.
Nie wiem jak opanowalam moje odczucia .... bo choc zal mi bylo znajomego i szczegolnie jego mamy, rozbawila mnie ta historia.

..... ale i "pouczyla", ze niestety nigdy nie mozemy byc pewni uczuc.... ani swoich .... ani naszych parternow, obojetnie czy się  ma lat 19 czy 91!!!



środa, 21 września 2011

Pouczajaca historyjka.......



Taka oto historyjke otrzmalam w dzisiejszej poczcie od milego czytelnika ........


EU - Unijna pomoc finansowa


W małym irlandzkim mieście panuje deszczowa pogoda.
Ulice są opustoszałe. Nastały złe czasy.
Ludzie mają długi, ale żyją na wysokiej stopie.
Przy tak niefortunnej pogodzie bogaty niemiecki turysta szukał noclegu. Zatrzymał auto przed małym hotelem w tym irlandzkim mieście.
Wszedł do środka. Zagadnął właściciela hotelu, czy może sobie obejrzeć pokoje, bo chciałby jedną noc przenocować i położył na ladę 100 EURO kaucji.
Właściciel hotelu dał mu więc klucze do pokoi. 

Kiedy tylko turysta znikł na schodach hotelarz wziął te 100 EURO i pobiegł szybko do sąsiada rzeźnika, aby zapłacić swoje długi.
Rzeźnik wziął te 100 EURO i poleciał do hodowcy rolnika zapłacić za dostawy.
Rolnik wziął ten 100 EURO banknot i poleciał zapłacić swoje długi w magazynie.
Magazynier ze 100 EURO banknotem pobiegł do knajpy i uregulował swoje kredyty.
Barman przesunął banknot do siedzącej przy ladzie prostytutce, która też ciężkie czasy miała, ale przyjemności na kredyt mu udzielała.
Prostytutka szybko pobiegła do hotelu, aby zapłacić za wynajem pokoju tymi 100 EURO.
Hotelarz położył 100 EURO banknot z powrotem na ladzie.
W tym momencie akurat turysta schodził po schodach.
Żaden z tych pokoi mi nie odpowiada - powiedział, wziął swój banknot 100 EURO i opuścił miasteczko. 

Nikt nic nie produkował. Nikt nic nie zarabiał. 
Wszyscy uczestnicy pozbyli się swoich długów i patrzą z wielkim optymizmem w przyszłość.
Teraz już wszyscy znają prawdę.
Tak prosto funkcjonuje UNIJNA POMOC FINANSOWA.


A ja dla przekory!!! produkuje...... i produkuje ..... sama samusienka.


Sliweczkowy z kardamonem i cynamonem, ...... z  anyzem  gwiazdzistym i kwiatem muszkatolowca - w sam raz na jesienne dolegliwosci gardlowe.