poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Odludzie..............?

Po przeczytaniu kometarza Joli - poczulam sie zobowiazana doinformowac moich kochanych czytelnikow o moim raju. Wiem, ze to nie tylko Jola mysli, ze to - straszne odludzie. Ale to tak jak w kazdej dziedzinie - wszystko jest relatywne - i zalezy od tego jaki wybierzemy punkt wyjsciowy. W porownaniu z Warszawa lub Sztockholmem ..... to napewno odludzie !!!!! Ale ja nigdy nie zamienie tego odludzia na wyzej wymienione!!!! Mam tutaj dostep do wszystkiego, co mi w zyciu potrzebne .................. nawet do kultury!!!! ..... tej prawdziwej, nie tej " pod publiczke".
A terez troche danych o gminie Arjeplog :
Powierzchnia gminy - 12 945 km2 - ilosc mieszkancow okolo 3 200 !!!! Wiec na 1 km2 przypada 0,3 mieszkanca!!!! Gdyby taka sama gestosc zaludnienia byla w Sztockholmie - to mieszkalo by tam tylko 50 osob!!!! (dla informacji w dniu dziejszym mieszka tam 1 981 263 mieszkancow).
Ale czy w Sztockohlmie lub Warszawie jest np : 8 727 jezior ???? 1 park narodowy i 13 rezerwatow przyrody ???? Tutaj na 1 mieszkanca przypada 2, 5 jeziora - to chyba wyjasnia - dlaczego ja czesto pisze - moje jezioro lub moja plaza, albo moj brzeg - bo statystycznie "mam" tego az 3 km!!!
Ale to nie tylko przyroda i zasoby naturalne czynia te tereny tak atrakcyjnymi : jest to "swiatowa stolica" testow wszystkich nowych modeli samochodow i ich komponentow !!!!
Sa tutaj przedstawicielstwa wszystkich marek samochowych!!!! i co za tym idzie bardzo duzo przystojnych kierowcow testowych - szkoda, ze juz wiek nie ten i nie te oczy...........
Zadna miejscowosc w Szwecji nie ma tak rozbudowanej bazy hotelowej jak Arjeplog .


Patrzcie i podziwiajcie - czyz nie jest piekne polozenie mojego raju !!!!

niedziela, 16 sierpnia 2009

Troche kultury............


Piatkowy wieczor nie wrozyl najlepszej pogody na nastepny dzien.... a ten zaplanowalsmy spedziec na "swiezym powietrzu" w celu jeszcze dokladniejszego poznania zycia samow.



W pokazowym "gospodarstwie" samow lesnych- kilka kilomertow od naszej posiadlosci - zostal bowiem zorganizowany dzien kultury. Zaproszono wielu ciekawych ludzi, ktorzy mieli opowiadac o roznych dziedzinach zycia samow: stylu ich zycia, "hodowli reniferow" i z nia zwiazanych tradycji i obyczajow, jojkku - tradycyjnego wyspiewywania opowiesci i uczuc, sposobu budowy tradycyjnych szalasow itd.
Wiec gdy w sobote rano po przebudzeniu zobaczylam niebieskie niebo - uradowana pomyslalam, ze organizatorzy wykorzystali jeszcze jedna z tradycji i poprosili - poprzez swoich szamanow - bogow o dobra pogode na ten dzien.
Zadnych wiedzy bylo dosc wielu i w ich towarzystwie spedzilismy prawie caly dzien - ktory napewno pozostanie na dlugo w mojej pamieci. Dowiedzialam sie cala mase nowych "ciekawostek", ktorych napewno nie znalazlabym w zadnej ksiazce.
Mialam okazje na zywo obserwowac dojenie reniferow, sprobowac - bardzo tlustego- mleka.
Zobaczyc w jaki sposob znaczy sie cielaki.



Najwazniejszy jednak jest fakt mozliwosci spotkania i rozmowy z bardzo ciekawymi ludzmi - ludzmi, ktorych byc moze juz nigdy wiecej nie spotkam, uslyszec ich opowiesci o bardzo ciekawym ich zyciu i osob, ktore im bylo dane spotkac.




Popoludnie spedzilismy bardzo sympatycznie u Aldony i Darka. Serdecznie dziekujemy za bardzo, bardzo mily, wspolnie spedzony czas i naturalnie za wspaniale jedzonko. Mam nadzieje, ze bedzie wiecej mozliwosci do spotkan !!!!!

sobota, 15 sierpnia 2009

Na ten sam temat ........

Osadnicy, o ktorych pisalam wczoraj to osadnicy z konca XiX wieku - czyli czasy sprzed okolo 120 lat. A co przyciagalo ludzi do osiedlania sie na tych terenach 5 tys. lat temu ? Czy rowniez widoki, czy zasoby naturalne?
Przed tygodniem w sasiedniej gminie podczas prowadzonych wykopalisk archeologicznych zanaleziono grot krzemienny. Moze nie byloby to tak bardzo interesujace gdyby nie fakt, ze grot znaleziono obok petroglifu. Nasunelo sie pytanie czy to miejsce kultu i grot zlozono w ofierze, czy petroglif przedstawiajacy losia wyryto w podziekowaniu za pomyslne polowanie. Aby znalezc odpowiedz na to pytanie zaczeto "kopac" dalej - i nagle wykopalisko na skale swiatowa!!!!! Znaleziono az 11 grotow - wiek ich okreslono na okolo 4000 lat. Pertoglif zdatwano na okolo 5500 lat. Wiec odpowiedz nasuwa sie sama.

piątek, 14 sierpnia 2009

Widoki.........





Osadnicy.............

Wczorajszy dzien - bardzo sloneczny, ale niestety bardzo wietrzysty - wykorzystalismy na prace remontowo-budowlne. Dosc wczesnym rankiem zabralismy sie do polozenia paneli podlogowych w domku goscinnym. Prace przebiegaly bardzo sprawnie i efekt wysmienity !!!
Wreszcie nie bedzie ciaglych udrek z konserwowaniem "surowych desek". Zachwyceni efektami naszej wspolpracy przenieslismy sie do naszej sypialni............. aby tam kontynuowac wspolprace ....... i wymienic podloge rowniez i tam!!!
Po calodziennych zmaganiach "oblalismy" podlogi dobrym drinkiem i poszlismy spac - nie mialam nawet sil aby usiasc przy komputerze. Naturalnie wystarczylo troche sil, aby przeczytac zakupiona w srode ksiazke.
W srode po poludniu wybralismy sie na pchli targ , ktory corocznie odbywa sie w naszej miejscowosci - po drugiej stronie jeziora. Zaraz po zaparkowaniu samochodu - niespodzianka -nowy, piekny plac zabaw dla dzieci. Zawsze mowie, ze jesli sa dzieci - to jest szansa na "przezycie". Bo jak do tej pory widzi sie tylko "umierajace miejscowosci" gdzie mlodzi "za chlebem" powyprowadzali sie do wielkich miast.
Wspolnota wiejska - bo chyba tak ich mozna nazwac - zaczela sie robic bardzo prezna i organizuje coraz wiecej imprez - chyba to wnukowie pamietaja czas swietnosci miejscowosci z wizyt u dziadkow i teraz gdy odziedziczyli lub wykupili ich domy i pozakladali rodziny, chca przywrocic "stary porzadek".
Dochody z pchlich targow przeznaczaja - na szczytne cele. I od trzech lat trag jest coraz wiekszy i przyciaga coraz wiecej ludzi- a i w osadzie dzieje sie coraz wiecej.
Zaraz po wejsciu do pierwszego pomieszczenia uslyszalam polska mowe ........... ach gdzie nas nie ma...... odwrocilam sie i zobaczylam Aldone. Po krociutkiej rozmowie umowilysmy sie na weekend i poszlysmy szukac "skarbow". Ja utknelam w kafejce, gdzie moj wzrok przyciagnela starsza, siwa i bardzo usmiechnieta kobieta. Siedziala i podpisywala swoje ksiazki. Naturalnie kupilam 1 ex.
Ksiazka, moze nie jest literacka perelka, ale jest lekcja histrorii - tak bliskiej a jednak tak odleglej. Opisuje zycie osadnikow ich zmagania codziennego zycia i ich zauroczenie przyroda
i widokami.


Tymi samymi widokami, ktore i mnie zauroczyly - bo akcja rozgrywa sie w "moim raju".

środa, 12 sierpnia 2009

Moje nowe futerko.......

Tematow do nowych postow nazbieralo sie tak duzo, ze bede musiala pisac 2 razy dziennie.
Musze sie pochwalic, ze za jakies kilka lat, bede miala nowe futerko z norek.
Wczoraj wieczorem zobaczylam jedno zwierzatko na naszym kamiennym pirze - a poniewaz norki amerykanskie nie naleza do tutejszej fauny - rzucilo mi sie odrazu w oczy.


Pokazalam to mile zwierzatko mezowi.....i wyrazilam zapotrzebowanie na nowe futerko.
Maz stwierdzil, ze bede musiala troche poczekac - moze nawet do nastepnych okraglych urodzin- bo z jednej skorki - bedzie tylko maly kolnierzyk. Trudno ....pomyslalam, siadlam przy oknie i wpatrywalam sie "w sina dal" i nagle zobaczylam jeszcze jedno zwierzatko, i jeszcze jedno.... oj!!! juz sa trzy. Jesli zaczna sie rozmnazac - to futerko bedzie wczesniej !!!!!
Dzisiaj rozpoczelismy polowanie na mysliwych, ktorzy zastawia sidla na norki.
Przykro mi bardzo - mile zwierzatka - ale tak naprawde nie ma dla was miejsca w naszym europejskim srodowisku - szkoda, ze "ekolodzy", ktorzy uwolnili was , albo waszych rodzicow z farm futrzarskich, o tym nie pomysleli !!! Nie pomysleli rowniez o tym, ze w ten sposob zniszcza te gatunki: ryb, ptakow i innych malych zwierzatek, ktore sa reprezentatywne dla tutejszego srodowiska - bo norki - poluja na wszystko co sie da!!!!

troszke zdjec z podrozy................